Cześć! Tu Agnieszka. Dzisiaj chciałam poruszyć dość delikatny temat, mianowicie – figury po ciąży. Często dostaję od Was komentarze i wiadomości o tym, że mam ciało dwudziestolatki, będąc 38-letnią mamą trójki dzieci. Jest mi niezmiernie miło w związku z tymi komplementami, ale dziś postanowiłam się z Wami podzielić czymś, czego nawet nie podejrzewacie... Moja figura nie jest zasługą wspaniałych genów, tak jak mi piszecie. Nie jest również wynikiem wielkiej zawziętości, wytrwałości i ciężkiej pracy. Jest zasługą zupełnie innowacyjnej metody, którą miałam szansę przetestować. Zainteresowane?

Zdradzę Wam mój największy sekret. Jeszcze niedawno byłam grubaską!

POZNAJCIE AGNIESZKĘ

Witam na Stylove. Nazywam się Agnieszka i jestem tutaj, aby pomóc Ci w walce z przemęczeniem, złymi nawykami żywieniowymi oraz dbaniem o samą siebie. Chcę abyśmy wspólnymi siłami mogły osiągnąć Twój upragniony cel. Zróbmy to razem!

Motylem byłam, ale (w ciąży) przytyłam

Jeszcze 1,5 roku temu byłam zwyczajnie gruba. Ostatnia ciąża nie przebiegała prawidłowo i musiałam leżeć plackiem od początku aż do rozwiązania. Nudziłam się okropnie, więc oglądałam seriale, a przez hormony i stres apetyt miałam wprost gigantyczny!


Mąż spełniał wszystkie moje fanaberie żywieniowe, co w połączeniu z zerowym ruchem (dreptałam jedynie do łazienki… i lodówki) poskutkowało… trzydziestoma kilogramami na plusie. Myślałam, że jak po urodzeniu Antka zacznę się ruszać i pilnować z jedzeniem, to schudnę, ale się przeliczyłam – jak się później okazało, mój metabolizm przeszedł w tryb „oszczędzania” i miał tempo ślimaka. Zresztą, same doskonale wiecie, jak trudno jest zgubić „pociążowe” wałki tłuszczu.

Transformacja sylwetki bez diety i ćwiczeń?

Tak, wiem, że nie uwierzyłybyście mi na słowo, więc przedstawiam Wam zdjęcie. Zgadza się, ta wielka kluska to ja we własnej osobie.


Czułam się fatalnie w takim stanie i wiedziałam, że mąż również nie jest zachwycony… Między nami było coraz chłodniej – Marek mniej lub bardziej subtelnie sugerował, abym „wzięła się za siebie”, a ja reagowałam na to nerwowo, bo przecież przy trójce dzieciaków nie miałam luksusu w postaci wolnego czasu na fitness czy rozplanowanie dietetycznego reżimu.


Zbliżały się moje urodziny i w prezencie od przyjaciółki dostałam dwa opakowania plastrów wyszczuplających Sliminazer.

Nie wiedziałam, co o tym myśleć, bo zazwyczaj kompletnie nie wierzę w takie „cuda”. Marek oczywiście wyśmiał mnie i powiedział, że bez diety i ćwiczeń nic nie osiągnę.

Rewolucja w… plasterkach

1-2. tydzień – Szybko przyzwyczaiłam się do przyklejania plasterków i zmieniania ich. Super wygodne rozwiązanie. Po kilku dniach miałam wrażenie, że przybyło mi energii, po tygodniu straciłam już pierwsze 5 kg, a w kolejnym 4!


3-4. tydzień – Czułam, że robię się lżejsza i bardziej żwawa, uwijanie się przy dzieciach nie sprawiało już, że sapałam i oblewałam się potem… Mąż zaczął mi się uważnie przyglądać i przestał już się śmiać z odchudzających plasterków widząc, jak spodnie ze mnie zjeżdżają.

5-6. tydzień – Efekty były już bardzo ewidentne pod względem wagi i wyglądu. Tłuszcz dosłownie ze mnie topniał – 18 kg na minusie nie uszło niczyjej uwadze! Teściowa zapytała, czy się głodzę, a w odpowiedzi wyręczył mnie Marek, z dumą oznajmiając, że stosuję super nowoczesną i inteligentną metodę.


7-8. tydzień – Mój metabolizm rozpędził się na maksa i nawet po zaprzestaniu kuracji utrzymywałam tempo redukcji masy. Bałam się efektu jo-jo, ale nic takiego się nie stało.

Schudłam do wagi z młodości, sprzed ciąż, a ponadto zapomniałam, co to jest cellulit na udach.


Powiem tak. Moje małżeństwo przeżywa obecnie renesans – Marek zachowuje się, jakby dopiero co mnie poznał! Randki (zatrudniliśmy nianię w weekendy), romantyczne kolacje, wyjazdy… Czuję się rewelacyjnie w swojej „nowej skórze” i nie chcę wiedzieć, co by było, gdybym nie wypróbowała Sliminazera.


Wiem lepiej niż ktokolwiek, że pociążowa nadwaga potrafi drastycznie obniżyć samoocenę i odebrać pewność siebie. Każda z nas, świeżo upieczonych mam, chce być jeszcze zgrabna, atrakcyjna i czuć się kobieco. Teraz dzięki Sliminazer jest to jak najbardziej możliwe.


Pamiętajcie, że Wasze zdrowie, zadowolenie z własnego wyglądu i świetne samopoczucie są na bezcenne, bo poza byciem mamą jesteście przecież także kobietami i żonami. Zadbajcie o siebie już dziś!


P.S. Ważne! Uważajcie proszę na podróbki. Oryginalny zestaw plastrów Sliminazer można zamówić wyłącznie ze strony producenta:

1-2. tydzień – wydawało mi się, że czuję się jakoś inaczej, jakbym miała więcej pozytywnej energii już od momentu wstania z łóżka.

3-4. tydzień – zauważyłam że spodnie zsuwają mi się z pupy i po raz pierwszy ośmieliłam się wejść na wagę… a z wrażenia o mało z niej nie spadłam! Byłam lżejsza o całe 13kg!


5-6. tydzień – metabolizm chyba się rozpędził na maksa, bo mimo że jadłam normalnie, chudłam dosłownie w oczach.


7. tydzień – umówiłam się z koleżankami na mieście, a kiedy mnie zobaczyły, jedna aż upuściła szklankę z wrażenia… Trudno się dziwić, dwadzieścia kilogramów tłuszczu ze mnie zeszło, a ja wskoczyłam – po raz pierwszy od kilkunastu lat – w dopasowaną, seksowną sukienkę i szpilki.

A jednak postanowiłam spróbować – w sumie, co miałam do stracenia? Zapoznałam się dokładnie ze składem formuły plastrów i doszłam do wniosku, że z pewnością mi nie zaszkodzą, bo to same naturalne i bezpieczne składniki. Poczytałam nawet trochę więcej i okazało się, że są to najmocniejsze znane substancje termogenne, czyli przetwarzające tłuszcz w energię cieplną. Ale wiem, że Was interesują konkrety, zatem poniżej przedstawiam etapy mojej przygody ze Sliminazerem:

Komentarze:

Wspaniałe efekty Agnieszko… Zazdroszczę

STOKROTKA

12 minut temu

Czy ktoś to stosował i może coś napisać?

MIMOZA

15 minut temu

Jestem wściekła na siebie, że nie wierzyłam w skuteczność Sliminazera, kiedy polecała mi go koleżanka. Ona schudła już 16 kg i jest mega laska, a ja… czekam na paczuszkę ;)

KARMAZYNOWA

23 minut temu

Jestem co prawda facetem ale przyznaję, że Sliminazer działa 100%.

KOŁPAK

1 godzinę temu

Ile to kosztuje?

KOSTECZKA

1 godzinę temu

Ja schudłam i to głównie z oponki na brzuchu!! Genialne

BUŁCIA

2 godziny temu

Hmmm i serio nie ma tam żadnej szkodliwej chemii?

ZYGULA

3 godziny temu

Ciekawe...

ROXXY

6 godzin temu

Ja już 15 kg na minusie a to dopiero 3 tygodnie

ANTENINA

8 godzin temu

Kupię żonie.

sTEVE

8 godzin temu

Dodaj komentarz: